Rozdzieliłem się z matką w połowie drogi. Miałem już wtedy 3 lata. Poszedłem w lewo, a ona w prawo. Później już nic o niej nie słyszałam. Szedłem tak długo, aż wszedłem na pewną sawannę trawiastą. Tam zobaczyłem piękną lwicę leżącą na skale. Podszedłem do niej i spytałem:
D:Hej, jestem Driones. Co taka piękna lwica robi w tym miejscu?
Dż:Cześć, jestem Dżellin leżę sobie i odpoczywam. A ty co tutaj robisz?
D:Szukam stada.
D:To dobrze się składa, bo akurat w pobliżu jest Rainy, nasza alfa. Choć zaprowadzę cię.- wstała, rozciągnęła się i zeskoczyła ze skały.
D:Dobrze- i poszedłem za lwicą.
Zobaczyłem Rainy i aż zamarłem. Przypominała moją matkę, którą niedawno, a przynajmniej mi się tak zdaje straciłem. Przedstawiłem się, ona mi również. W końcu powiedziała:
R:Dołączysz do mojego stada?
D:Em... dobrze.
To był dopiero początek mojego bycia w stadzie...