czwartek, 1 sierpnia 2013

Dżellin - Driones



Pewnego deszczowego dnia wstałam i ociągnęłam się, poszłam napić się i zobaczyłam tam Diornesa a więc podeszłam i się przywitałam:
Dż: Hejka - lwica uśmiechnęła się
D: O hej - Lew odwzajemnił uśmiechem .
Dż: Idziesz się ze mną przejść?
D: Jasne.
Dż: Chodź - lwica uśmiechnęła się i pobiegła doszliśmy sama nie wiem do jakiego miejsca ale było tam cudownie !:
D: Ale tu pięknie
Dż: No, chodź zapolujemy co?
D: Okey
Pobiegłam pierwsza, zaczaiłam się na antylopę i zaatakowałam Drin nie nadążał za mną:
D: Czekaj kocico
Dż: Hehe okey.
Niestety uciekła mi antylopa nie zdołałam jej złapać.
Dż: Wiesz co?
D: Hmm?
Dż: Podobasz mi się - Lwica popatrzyła się w oczy Drin'a i poszła trochę dalej.

niedziela, 14 lipca 2013

Od Drionesa

Rozdzieliłem się z matką w połowie drogi. Miałem już wtedy 3 lata. Poszedłem w lewo, a ona w prawo. Później już nic o niej nie słyszałam. Szedłem tak długo, aż wszedłem na pewną sawannę trawiastą. Tam zobaczyłem piękną lwicę leżącą na skale. Podszedłem do niej i spytałem:
D:Hej, jestem Driones. Co taka piękna lwica robi w tym miejscu?
Dż:Cześć, jestem Dżellin leżę sobie i odpoczywam. A ty co tutaj robisz?
D:Szukam stada.
D:To dobrze się składa, bo akurat w pobliżu jest Rainy, nasza alfa. Choć zaprowadzę cię.- wstała, rozciągnęła się i zeskoczyła ze skały.
D:Dobrze- i poszedłem za lwicą.
Zobaczyłem Rainy i aż zamarłem. Przypominała moją matkę, którą niedawno, a przynajmniej mi się tak zdaje straciłem. Przedstawiłem się, ona mi również. W końcu powiedziała:
R:Dołączysz do mojego stada?
D:Em... dobrze.
To był dopiero początek mojego bycia w stadzie...

sobota, 29 czerwca 2013

C.D. Od Kuzimu (Neytiri)

N.raczej nic.-zaczęłam kaszleć.-Bynajmniej tak myślę.
K.Miejmy nadzieje.-uśmiechnął się.Chcesz dalej iść czy wracamy?
N.Mogę iść dalej.- uśmiechnęłam się.
K.To fajnie.
N.Gdzie idziemy teraz?-zapytałam.
K.Może gdzieś gdzie nie ma wody?-zaczął się śmiać.
N.W sumie dobry pomysł.
Zaczęliśmy dalej spacerować,rozmawiając o różnych duperelach, gdyż nie mieliśmy żadnego tematu.
Nagle weszliśmy na okropnie cuchnącą ziemię.
N.Matko Boska!Co to jest!?-krzyknęłam.
K.Nie wiem,ale to podobne do gejzerów.-przestraszył się.Gejzery były okropnie niebezpieczne.-Lepiej stąd...
Nie dokończył,bo jeden z gejzerów właśnie wybuchnął.Śmierdząca woda z parą wyłaniały się co chwilę z innych gejzerów.

<Kuzimo?>

piątek, 28 czerwca 2013

C.D. Od Kuzimu (Kuzimu)

Szybko z niej wypłynąłem. Wyskoczyłem na brzeg ściskając ziemię pazurami. Zakaszlałem kilka razy - nie umiem pływać i nie lubię wody. Usiadłem i czekałem na lwicę, jednak ta długo nie wypływała. Miałem już wrócić do jaskini, gdy z wody wyszły bąbelki. A jak się utopiła? W każdym razie miałem poczucie winy i musiałem jej pomóc. Nie umiem pływać, więc jak mogłem to zrobić? Wskoczyłem na ślepo do wody i otworzyłem oczy zaczynając ją wypatrywać. Co chwila zaczerpywałem powietrza w końcu ją znalazłem. Chwyciłem zębami za łapę i wyciągnąłem ją na powierzchnię. Położyłem na skale. Zaczęła kaszleć wypluwając wodę. 
K: Nic Ci nie jest? - Zapytałem.

Od Dżellin

Urodziłam się na łonie natury, matka od razu po moim porodzie zmarła.Urodziłam się ja i 3 moje siostry.Wszyscy umarli a ja przeżyłam więc gdy wychowywałam się sama dawałam radę, w wieku 3 lat postanowiłam szukać stada aby założyć szczęśliwą rodzinę.Z daleka zauważyłam czarnego lwa, był taki śliczny a więc podeszłam:
D: Witaj.
O: Witaj. -uśmiechnął się.
D: Chciałam dowiedzieć sie czy można znaleś gdzie tutaj jakieś Stado?
O: Owszem, można. Chodź za mną. -machnął ogonem.
D: Dobra, jak cię zwą?
O: Onuris. A ty jak masz na imię?
D: Dżellin
O: Ładnie. Chodź zaprowadzę Cię do Rainy.
D: Ty też masz ładnie na imię, Okey.
O: Dziękuję -uśmiechnął się.
Gdy doszliśmy do Alfy oczywiście przyjeła mnie. Jest strasznie miła, tak sie znalazłam w tym stadzie