N.raczej nic.-zaczęłam kaszleć.-Bynajmniej tak myślę.
K.Miejmy nadzieje.-uśmiechnął się.Chcesz dalej iść czy wracamy?
N.Mogę iść dalej.- uśmiechnęłam się.
K.To fajnie.
N.Gdzie idziemy teraz?-zapytałam.
K.Może gdzieś gdzie nie ma wody?-zaczął się śmiać.
N.W sumie dobry pomysł.
Zaczęliśmy dalej spacerować,rozmawiając o różnych duperelach, gdyż nie mieliśmy żadnego tematu.
Nagle weszliśmy na okropnie cuchnącą ziemię.
N.Matko Boska!Co to jest!?-krzyknęłam.
K.Nie wiem,ale to podobne do gejzerów.-przestraszył się.Gejzery były okropnie niebezpieczne.-Lepiej stąd...
Nie dokończył,bo jeden z gejzerów właśnie wybuchnął.Śmierdząca woda z parą wyłaniały się co chwilę z innych gejzerów.
<Kuzimo?>