czwartek, 20 czerwca 2013

Od Onurisa

Po długich poszukiwaniach stada, spotkałem pewną lwicę, która swoim urokiem mnie onieśmielała. Była taka piękna. Podszedłem do niej.
O: Cześć jestem Onuris, zdrobnienie Rix, jak tobie na imię?
R: Cześć jestem Rainy, w skrócie Rain
O: Miło mi
R: Co cię tu sprowadza?
O: Chciałbym dołączyć do stada
R: Możesz dołączyć jesteś na razie ty i ja
O: Aha, kumam
R: Jesteś żabą, że kumasz?
O: Nie, królem lwem
R: Haha aleś ty zabawny, pokażę ci terytoria
O: Okey
Śliczna lwica pokazała mi sawannę. Kiedy skończyliśmy zwiedzać zaprowadziła mnie do Lwiej Skały, w której pokazała mi moją grotę.
R: Tu będziesz spał
O: Hmm, w sumie przytulne miejsce
R: No, mam nadzieję
Zbliżał się wieczór. Razem z Rain poszliśmy zapolować na antylopę. Było ich tam całkiem sporo, lecz nie wiedziałem skąd się tutaj wzięły.
O: Co te antylopy tutaj robią?
R: Czasami przychodzą do wodopoju.
O: Dziwne.
R: E tam. Łatwiej je upolować niż te bawoły.
O: W sumie masz rację.
R: No to jak? Pomożesz mi?
O: Ja?
R: No?
O: Ale no wiesz... ja jestem lwem.
R: Ah.. no jasne! My odwalamy całą robotę a wy się obijacie.
O: Wcale, że nie. My odganiamy hieny i lamparty i inne lwy.
R: Pfy! Też mi coś.
O: Oj Rain, przecież dobrze wiesz, że wy jesteście lepsze a my mamy trochę za dużo masy, żeby tak biegać.
R: No dobrze, dobrze. Jak ją złapię to przybiegnij i mi pomóż ją dobić.
O: No! Tyle to mogę robić.
Lwica zaczęła się skradać i wypatrzyła sobie ofiarę. Po chwili zaatakowała, po krótkiej chwili już miała ją w swoich szponach, wtedy podbiegłem i jej pomogłem. Upolowaliśmy, piękną, świeżą antylopę. Po wyżerce zasnęliśmy.