N.To że małe,nie znaczy że beznadziejne.-wyszczerzyłam do niego zęby w uśmiechu.-Neytiri,Ney,Tiri ale Ney popularniejsze.
K.Kuzimu,Kozu w skrócie.-uśmiechnął się do mnie.
N.Może chcesz bym cię oprowadziła?-zapytałam z uśmiechem na twarzy.
K.Jasne,chyba że masz coś innego do roboty..
N.Nie,właściwie bardzo się nudziłam.-spojrzałam na niego.
Miał ładne zielone oczy,długa falistą grzywę,łapy z zakończonymi ostrymi pazurami,był ideałem,po prostu ideałem.
K.No to fajnie.-uśmiechnął się.-Bo nie chciałem cię od innych zajęć odrywać.
N.Oj już przestań.-spojrzałam na niego a on się nadal śmiał,więc dałam mu kuksańca w bok.-No przestań.
Zaczęłam się śmiać razem z nim,tak się śmialiśmy że wpadliśmy do wody.
<Kozu?>